Zegarmistrzowie czy czarodzieje? Czyli kim są terapeuci rodzinni - Plaster miodu

Błąd: Brak formularza kontaktowego.

Schedule a Visit

Nulla vehicula fermentum nulla, a lobortis nisl vestibulum vel. Phasellus eget velit at.

Call us:
1-800-123-4567

Send an email:
monica.wayne@example.com

Zegarmistrzowie czy czarodzieje? Czyli kim są terapeuci rodzinni

4 sierpnia 2020 r.

Ratunku! Moje dziecko potrzebuje terapii!

„Chciałam umówić na terapię moją 15-letnią córkę. Do niczego nie możemy jej zmotywować. Całymi dniami leży w łóżku, nie chce z nami rozmawiać…” „Potrzebuję terapeuty dla 14-letniego syna. Czujemy się całkowicie bezsilni, na skraju załamania, od rana do wieczora w domu trwa jedna wielka awantura…” „Proszę o termin na konsultację dla 17-latki, która ma silne lęki…””Nasz 10-letni syn ma wybuchy agresji. Nie panuje zupełnie nad swoimi emocjami.”

To przykładowe tematy, z jakimi dzwonią do naszego Ośrodka zaniepokojeni rodzice. I często spotykają się z propozycją, która może zaskakiwać: „Zapraszamy Państwa na konsultację rodzinną – wszystkie osoby, mieszkające pod jednym dachem”.

Dlaczego, kiedy to dziecko ma problemy, na terapię ma przyjść cała rodzina? Czyli – co nas łączy.

Zespół Plastra Miodu tworzą osoby, które w swojej pracy czerpią z różnych szkół terapeutycznych. Są wśród nas osoby pracujące psychanalityczne, są Gestaltyści, są terapeuci poznawczo-behawioralni i psychodynamiczni.  To jest opowieść o bogactwie i różnorodności. Tym, co nas łączy, jest perspektywa systemowa, w której każdą osobę, przeżywającą trudności, staramy się widzieć i rozumieć w kontekście jej otoczenia, bliższego i dalszego środowiska. Myśląc systemowo uznajemy, że system (tu – system rodzinny) jest czymś więcej, niż sumą poszczególnych elementów (członków rodziny), bo tworzy go dopiero wielość połączeń, wymian i wzajemnych wpływów między elementami (osobami); także każda część składowa systemu (członek rodziny) jest przezeń w jakimś sensie nieustannie tworzona.

W czym pomaga system?

System jest całością, która aktywnie dąży do utrzymania równowagi, ma swoją mądrość, siłę, swoją tożsamość, zasady, granice…To, co dla kogoś spoza systemu może się wydawać dziwne czy niezrozumiałe, wewnątrz jest czymś głęboko uzasadnionym; to, co trudne czy bolesne, bywa niezbędne, by utrzymać równowagę i spójność systemu. System ma swój sposób widzenia, swoją narrację. Bardzo ważne jest dla nas jako terapeutów, by usłyszeć, jak system – czyli rodzina – widzi problem, którego doświadcza, gdyż od tego zależy, jak możemy wspólnie myśleć nad strategią pomocy.

Systemów, w jakich każdy z nas funkcjonuje, jest bardzo wiele. Systemem jest rodzina, szkoła, grupa rówieśnicza, wspólnota religijna, systemy to także pomoc socjalna czy służba zdrowia – wymieniać można długo… Z oczywistych powodów, w gabinecie terapeuty fizycznie możliwe jest spotkanie z rodziną – inne systemy pojawiają się zazwyczaj w opowieściach, w sposób symboliczny. Czasem zapraszamy do współpracy lekarza, niekiedy kogoś z systemu szkolnego albo służb socjalnych. Nie da się zrozumieć sytuacji młodego człowieka bez spotkania z osobami, które tworzą jego codzienność. Nie sposób tworzyć planu pomocy bez nawiązania kontaktu z tymi, którzy znają nastolatka najlepiej, wiedzą o nim najwięcej, i których problem najbardziej dotyka. Myślenie systemowe otwiera możliwości, by szukać w różnych systemach, w których młody człowiek jest „umocowany” zasobów do rozwiązywania problemów, pomysłów, osób wspierających proces zdrowienia.

 Z drugiej strony – system, który nie współuczestniczy w zmianie, jaka zachodzi w jednej z jego części składowych, może tej zmiany zwyczajnie nie przyjąć „do wiadomości”. Trudno jest przyjąć coś, czego się nie rozumie, co jest zadziwiająco nowe, może się nawet wydawać zagrażające. Zupełnie inaczej jest, gdy zmiana jest wspólnie negocjowana i wypracowywana…

Co terapeuta ma wspólnego z zegarmistrzem?

Perspektywa systemowa w terapii oznacza również, że jeśli system to zbiór złożonych połączeń między jego elementami, nie możemy rozumieć cierpienia czy choroby jednej osoby w rodzinie jako zjawiska wyabstrahowanego z rodziny, osobnego. Zależności między kilkorgiem wspólnie żyjących osób nie są nigdy proste i nie tworzą odcinków „od punktu A do punktu B”. W terapii systemowej nie są użyteczne tradycyjne, linearne przekonania, typu: „Syn nie chodzi do szkoły, bo ojciec pije, czyli – ojciec jest winny”. Nasze widzenie systemu przypomina raczej mechanizm kół zębatych, w którym wiele reakcji zachodzi równocześnie, jedne poruszenia wywołują kolejne, na te z kolei pojawiają się odpowiedzi w innych miejscach mechanizmu…Jeśli jedno koło ulegnie uszkodzeniu, cały mechanizm szwankuje. A przecież nie idziemy do zegarmistrza z jednym kółkiem zębatym, tylko z całym zegarkiem. Na kanwie tej metafory warto jeszcze powiedzieć, że w przypadku systemu rodzinnego – mechanizmu po stokroć bardziej niż zegarek złożonego – „uszkodzonym kołem” nie jest konkretna osoba, ale coś „pomiędzy”, coś „w relacjach”, czasem coś „z historii”. Zaś młody człowiek ze swoimi niepokojącymi objawami to trochę takie zatrzymane wskazówki zegara, które skłaniają, by udać się do specjalisty.

Kto jest temu winny? Albo: skąd pochodzi zegarek.

Jednym z wielkich atutów myślenia systemowego jest odejście od szukania praprzyczyny wszystkich problemów, która głównie pomogłaby wskazać tego, kto zawinił. My nie pytamy, kto zawinił (nie jesteśmy wykształceni prawniczo, gabinet to nie sąd), my przyglądamy się, jak to działa i jak nie działa i czy rzeczywiście definitywnie nie działa? Co i w jaki sposób podtrzymywało ten mechanizm, zanim się zaciął? Kto jak widzi siebie w tym gąszczu zależności? Co jest naszym rodzinnym zasobem, oliwą, którą smarujemy trybiki? Jeśli zabrakło oliwy – którędy wyciekła? A w ogóle, skąd pochodzi ten cenny zegarek? Jaka jest jego historia, gdzie bywał, co przeżył? I tak możemy jeszcze długo. Bo pytania są ulubionym narzędziem terapeuty systemowego.

I czemu terapeuta nie jest czarodziejem?

To wszystko brzmi trochę jak czary – mary, ale myślenie systemowe ma swoje korzenie w wielu dziedzinach nauki, od filozofii przez biologię, psychologię i socjologię a na naukach matematycznych i informatycznych kończąc. Opiera się na skomplikowanych teoriach o trudnych nazwach (teraz będzie imponująco: cybernetyka I i II rzędu, konstruktywizm radykalny, autopoieza, konstrukcjonizm społeczny). W pracy terapeuty oznacza przede wszystkim totalny szacunek dla „ziemi świętej”, jaką jest każda osoba i każda rodzina ze swoim światem przeżyć, odczuć, nadawanych sensów i znaczeń, uznanie ważności perspektywy wszystkich, których problem dotyka i wytrwałość w poszukiwaniu nowych perspektyw, choćby nikt już nie wierzył w ich istnienie.

autor: Aleksandra Lutoborska, terapeuta systemowy

Categories: Warto przeczytać

Plaster Miodu

Plaster Miodu

Ośrodek psychoterapii i wsparcia dla rodzin. Dbamy o to, aby osoby korzystające z oferty Plastra Miodu, odczuły, że towarzyszymy im w drodze do zmiany, dodajemy odwagi, czasem pomagamy spojrzeć z innej perspektywy i odnaleźć zasoby, o których istnieniu już zapomniały.