Przez ruch do siebie - Plaster miodu

Błąd: Brak formularza kontaktowego.

Schedule a Visit

Nulla vehicula fermentum nulla, a lobortis nisl vestibulum vel. Phasellus eget velit at.

Call us:
1-800-123-4567

Send an email:
monica.wayne@example.com

Przez ruch do siebie

14 marca 2024 r.

 

Gdy jesteśmy dziećmi, ruch towarzyszy nam nieustająco. Wypływa z nas spontanicznie, ogarnia nas całych, porywa nas, zapamiętujemy się w nim. I tylko o to chodzi w ruchu dziecka – o sam ruch. Nie o wynik, nie o formę, nie o masę czy rzeźbę. Jesteśmy wtedy całością, wyrażamy w ruchu całych siebie, ruch jest wyrazem odwagi, potrzeby eksploracji, twórczości. Ruch pozwala nam też przeżywać wspólnotę, relacje, bliskość, ruch pozwala radzić sobie z emocjami, choćby poprzez przepychanie się, różne walki, gry, w których jest element agresji, rywalizacji.

Być dzieckiem w ruchu

Pamiętasz siebie – w ruchu – z dzieciństwa? Jakie masz wspomnienia, związane z przyjemnością bycia w ruchu?
Ja mam ich kilka. To huśtanie się pod niebo na metalowych, osiedlowych huśtawkach – albo tłumnie na wieloosobowych huśtawkach w przedszkolu, z dwoma ławkami na przeciwko siebie. Skakanie godzinami na skakance i układanie gier, związanych z różnymi stylami skakania. Gra „w króla skoczka”, kiedy to w długie letnie wieczory do upadłego waliliśmy piłką o ścianę śmietnika. Skakanie przez zimne fale Bałtyku. Wielogodzinne mecze badmintona na szutrowych ulicach mojej dzielnicy…

Być dorosłym w bezruchu

Potem „doroślejemy”. Życie zaczyna wypełniać się zadaniami, a ciało – napięciami i blokadami. Coraz rzadziej wykorzystujemy okazję do ruchu spontanicznego. Coraz częściej nieruchomiejemy, zastygamy – bo praca siedząca, bo serial najlepiej odpręża, bo trauma, którą trudno się zająć i odreagować w ciągłym pośpiechu. Ciało odchodzi w niepamięć. Albo przeciwnie – staje się przedmiotem precyzyjnej obróbki, ale pozostaje kawałkiem materii, która na nasze żądanie ma być „jakaś”.

I tak mijają lata, i niekiedy ciało nie wytrzymuje. Daje o sobie znać. W sposób często szokujący, no, bo też na delikatniejsze sygnały nie reagowaliśmy. Często to kręgosłup, który buntuje się przeciwko trzymaniu tego nieskontaktowanego z niczym „worka kości” i poprzykurczanych mięśni. Nagle nie można chodzić. Siedzieć. Leżeć.

Moim hitem był „zamrożony bark”. Dwóch ortopedów, fizjoterapeuta. „Proszę pani, medycyna ma pewność, że to nie jest choroba barku, tylko głowy. Dotyka najczęściej kobiet po 40-tce, które doświadczyły ostatnio w życiu straty”.

Powroty

No i wtedy zaczynamy wracać do ciała. Na różne sposoby. Szukamy, co mu służy. Odnajdujemy dawno zapomniane ścieżki, prowadzące do rozluźnienia, rozciągnięcia, do czucia siebie. Odkrywamy, że mamy nie tylko nogi i ręce, ale też żuchwę, kark, łopatki, miednicę, lędźwie, pośladki…

Możliwości jest wiele, wystarczy się rozejrzeć. Dla mnie możliwością takiego powrotu do swojego dziecięcego czucia ciała jest taniec. Są nią zabawy, które czasem prowadzę w grupach, z którymi pracuję. Są długie spacery, podczas których mogę fajnie pogadać. Pływanie w jeziorze na plecach, żeby patrzeć w niebo. Są nią również odkryte niedawno zajęcia z Nadią Szypiłow.

Z Nadią można się spotkać na Ciałonautyce, która bardziej ma charakter spontanicznego ruchu o różnej intensywności, jest czymś pomiędzy tańcem a wygłupami, szaleństwem, takim zapamiętaniem w zabawie. Druga formuła zajęć to Ruch Somatyczny – spotkania z ciałem, które pozwalają badać, co się dzieje z ciałem, gdy się ruszamy. Są budzeniem zaciekawienia, chęci eksploracji – jaki ten ruch jest dla mnie? Jakie napięcie mi przy nim towarzyszy? Jak oddycham? Co się zmienia? Dużo czasu leżymy i obserwujemy. Uczymy się, że ciało, jeśli ruch będzie dla niego bolesny, będzie się przed nim bronić. A jeśli ciało poczuje, że uwzględniamy jego możliwości i preferencje, to odwdzięczy się z nawiązką. W moim przypadku wdzięczność ciała przejawiła się w … rozmrożonym barku. Dziewczyny – bo Wy wiecie, co to znaczy – po dwóch latach bólu i sztywności mogę zginać łokcie do tyłu zupełnie bezboleśnie 🙂

Szukałam dla siebie różnych form ruchu dla zadbania o ciało i jego potrzeby, i na dziś Ruch Somatyczny był dla mnie strzałem w dziesiątkę.

Wartością dodaną na zajęciach z Nadią jest słuchanie – jej głosu, niezwykle kojącego, oraz tego, jak mówi – dawno nie słyszałam kogoś tak bajecznie mówiącego. Z taką narracją każde podnoszenie nogi staje się fascynujące.

Danie dobra ciału nie jest nigdy odłączone od tego, co dobre dla psychiki. Dziś wiemy już na pewno z licznych badań, że aktywność fizyczna i zapewnianie ciału optymalnego ruchu jest czynnikiem zarówno chroniącym, jak i leczącym w zaburzeniach psychicznych.

Dlatego warto. Tak, jak lubicie.
I polecam Nadię!

Ola Lutoborska

Categories: Warto przeczytać

Aleksandra Lutoborska

Aleksandra Lutoborska

Jestem psychoterapeutą systemowym. Pracuję terapeutycznie z rodzinami, parami i osobami dorosłymi.